Kończysz pracę. Zamykasz komputer. Wychodzisz z biura albo odkładasz telefon.
Teoretycznie dzień pracy się skończył.
A jednak ciało często jeszcze o tym nie wie.
Barki pozostają uniesione. Szczęka jest zaciśnięta. Oddech krótki. W głowie nadal pojawiają się kolejne zadania, rozmowy i problemy, które trzeba rozwiązać.
Czasem zauważamy to dopiero wieczorem. Albo następnego dnia rano.
Przewlekłe napięcie może stać się tak znajome, że przestajemy je traktować jako sygnał. Mówimy: „taki już jestem”, „mam stresującą pracę”, „wszyscy tak mają”.
Tymczasem ciało cały czas coś komunikuje.
Nie chodzi o to, żeby każde napięcie natychmiast usuwać. Napięcie samo w sobie nie jest przecież czymś złym. Problem pojawia się wtedy, kiedy nie potrafimy już wrócić z mobilizacji do odpoczynku.
W pracy terapeutycznej interesuje mnie właśnie ten moment.
Co dzieje się z Tobą, kiedy pojawia się presja? Co robisz z emocjami? Jak reaguje ciało? Co dzieje się z oddechem? Czy potrafisz powiedzieć „nie”, zatrzymać się albo poprosić o pomoc?
Praca z ciałem może być jednym ze sposobów, żeby zacząć te sygnały zauważać. Widziałem to u siebie, jeszcze zanim zmieniłem zawód — w korporacji, gdzie napięcie było na porządku dziennym i nikt się nim specjalnie nie przejmował.
Nie po to, żeby „naprawić ciało”, ale żeby lepiej rozumieć siebie.
Jeśli masz wrażenie, że praca kończy się dopiero wtedy, kiedy zasypiasz, może warto przyjrzeć się temu bliżej.
Możesz napisać. Pierwsze spotkanie nie wymaga gotowej historii ani właściwych słów.
Jeśli coś z tego tekstu Cię poruszyło — nie musisz mieć gotowej historii ani wiedzieć, od czego zacząć. Wystarczy kilka zdań o Twojej sytuacji, resztę omówimy na pierwszym spotkaniu.
Napisz do mnie